 |
Następny
skandal seksualny w Kościele
Katolickim. Tym razem w diecezji
Szczecińsko-Kamieńskiej.
Gazeta
Wyborcza - Red. Roman
Daszczyński i Paweł Wiejas. (Fot.
Albert Zawada)
(...)
Wiedziało o tym wielu księży,
trzech biskupów. Latami straszna
prawda nie mogła zostać
ujawniona - reportaż o tym jak
kościół katolicki ukrywał aferę
pedofilską w Szczecinie...
[GW] dodatek "Duży Format"
gdy
zacząłem działać w imieniu
skrzywdzonych przez ks.
Andrzeja, sam stałem się celem
ataku - mówi
Ojciec Marcin Mogielski...
nikt nie chciał słuchać ofiar.
Szczęść Boże. Nazywam się Marcin
Mogielski. Jestem dominikaninem.
To ja w 2003 r. spisałem
świadectwa wykorzystywania
seksualnego wychowanków Ogniska
św. Brata Alberta. Zrobiłem to,
by przedstawić je abp.
Kamińskiemu, metropolicie
szczecińsko-kamieńskiemu. Nie
miałem wątpliwości, że postępuję
słusznie. Dlaczego? Odpowiem tak
jak arcybiskupowi, który pytał,
jakim prawem |
prowadzę śledztwo w jego
diecezji: prawem miłości
bliźniego i wierności Ewangelii.
Od 1991 r. ognisko miało nieść
pomoc młodzieży z rodzin
patologicznych (...)
Dla wielu młodych miało stać się
namiastką domu. Obiecałem im, że
doprowadzę sprawę do końca.
Materiał
Filmowy "Gazeta Wyborcza"
.
|
|

(...)
ten, kto nigdy nie został
zbrukany, może mieć tylko mętne
pojęcie o takim dramacie.
Ale ja zbrukany zostałem. Miałem
18 lat.
Czułem wstyd i
upokorzenie.
Odrazę do samego
siebie, do swojego ciała, tak
jakbym to ja zrobił coś złego.
Dlatego nie byłem w stanie włączyć
się od początku w pomoc chłopcom z
ogniska.
Nie byłem gotów stanąć przed nimi i
wysłuchać opowieści o koszmarach,
których i ja doświadczyłem. Gdy
wreszcie zacząłem działać w imieniu
skrzywdzonych, szybko stałem się
celem ataku. Użyto wiedzy, że byłem
wykorzystany seksualnie... wiedziało
o tym wielu księży, trzech biskupów.
Latami straszna prawda nie mogła
zostać ujawniona (...)
(...) Jestem duszpasterzem
akademickim w Warszawie. Nie wiem,
jak moje wyznanie przyjmą ludzie,
którym niosę Słowo Boże. Wybaczcie.
Musiałem to
wszystko powiedzieć, bo w tak
dramatycznych sytuacjach porządny
człowiek nie może udawać, że nic się
nie stało. I nie ma tu nic do
rzeczy wiara, pozycja, zasługi dla
Kościoła, dla społeczeństwa.
Wystarczy ludzki odruch - pochyl się
nad cierpieniem.
(...)
Wierzyłem, że abp. Kamiński wszystko
wyjaśni. Przed nim zadania nie
podjął jego poprzednik - abp
Przykucki i bp Stefanek. Nikt nie
chciał słuchać ofiar, nikt nie
próbował im pomóc. A ludziom, którzy
dążyli do wyjaśnienia sprawy,
powtarzano: nie działajcie na szkodę
Kościoła (...) - mówi Gazecie
Wyborczej -
Dominikanin
Marcin Mogielski.
WIĘCEJ NA STRONACH - GAZETA.PL

Reportaż o strasznej historii ze
Szczecina
w poniedziałek (10 marca 2008)
w Gazeta Wyborcza
|